Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Ukraiński historyk pisze o Wołyniu

d0e4439a1dbe7645a7a11126ba6ebd31

Publikujemy poniżej fragment artykułu ukraińskiego historyka, Ihora Iliuszyna. Nie zgadzając się wpełni z wszystkimi tezami historyka (nazywanie ludobójstwa „tragedią” czy nawet „konfliktem polsko-ukraińskim”), doceniamy zasadniczo obiektywny opis wypadków na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. 

———————————

Wołyńska Tragedia – 1943-1944

Wydarzenia wołyńskie w latach 1943-1944, jedna z najbardziej krwawych faz ukraińsko-polskiego konfliktu w czasie II Wojny Światowej, przez wielu badaczy wyodrębniana z ogólnego obrazu ówczesnego polsko-ukraińskiego konfliktu na tle etnicznym na terytorium wspólnego zamieszkiwania obu narodów – na zachodnim Wołyniu, w Galicji Wschodniej, na Chełmszczyznie, Podlasiu, Nadsaniu, Łemkowszczyźnie.

Analiza przebiegu wydarzeń, a także istniejące dokumenty, zwłaszcza ukraińskich powstańców, świadczą o tym, że wiosną 1943 roku Krajowy Prowod OUN (banderowców) na Północno-Zachodnich Ukraińskich Ziemiach  (PZUZ) kierowany przez Dmitrija Kłyaczkiwśkiego („Kłyma Sawura”) podjął decyzję o pozbyciu się za wszelką cenę miejscowej ludności polskiej. Uzasadniano taką decyzję w tym czasie przede wszystkim strategią walki, realizacja której – w przekonaniu dowództwa nowo utworzonej wtedy UPA – przeszkadzała działalność wołyńskich, a później także galicyjskich Polaków.

Po klęsce Wehrmachtu pod Stalingradem i odwrocie znad Wołgi dla kierownictwa OUN (B), stało się oczywiste, że najprawdopodobniej Niemcy wojnę przegrają, że wkrótce na ogłoszoną w 1939 roku „Zachodnią Ukrainę” powróci Armia Czerwona a miejscowi Polacy „będą przeszkadzać” w walce UPA z Sowietami. To, że partyzanci sowieccy na Wołyniu i Polesiu, nie wspominając o Galicji, znajdowali oparcie głównie tylko w polskich koloniach i osiedlach, stało się jasne już w 1942 r. Właśnie na przełomie lat 1942-1943 na Wołyń wkroczyły pierwsze potężne zgrupowania partyzanckie Sidora Kowpaka i Oleksandra Saburowa, rujnując kruchy stan neutralności utrzymujący się tu do lutego 1943 między komunistami i nacjonalistami.

Armia Czerwona i ZSRR stawały się teraz dla ukraińskich powstańców nieformalnym wrogiem numer 1, realnym, poza tym – najsilniejszym, a zatem w ocenie OUN (B), trzeba było zrobić wszystko co możliwe, aby zmobilizować w zachodnioukraińskim regionie siły zdolne do stawienia wojskom sowieckim maksymalnego oporu. Tym bardziej, że nawet po jednostronnym zerwaniu  przez Moskwę  stosunków dyplomatycznych w kwietniu 1943 roku, polski rząd na uchodźstwie nadal twierdził, że ZSRR jest „sojusznikiem naszych sojuszników”, a tym samym pośrednio i polskim sojusznikiem. Jednocześnie funkcjonariusze polskiego rządu i pozostające pod ich kontrolą podziemne polityczno-wojskowe formacje na  „Kresach Wschodnich” bezkompromisowo bronili stanowiska o nienaruszalności przedwojennych granic II Rzeczypospolitej. Właśnie z powodu takiego rozumienia sytuacji Krajowy Prowod OUN (B) na Wołyniu i Polesiu podjął decyzję o „depolonizacji” tych ziem.

Wśród innych motywów podjęcia tej decyzji była chęć ukarania części miejscowych Polaków za działalność w niemieckiej administracji okupacyjnej i w policji. Z kolei Polacy poszli na współpracę z Niemcami po dezercji stamtąd około sześciu tysięcy ukraińskich urzędników i policjantów. Celem tej współpracy była zemsta na Ukraińcach a także dążenie do wzmocnienia polskich pozycji w tym regionie w przededniu klęski Wehrmachtu i powrotu tutaj Armii Czerwonej i sowieckiej władzy. Strona ukraińska podnosiła także motyw zemsty za zamordowanie przez polskich partyzantów w poprzednim okresie ukraińskich działaczy społecznych w Chełmszczyźnie. Jest oczywiste, że w tym czasie był to drugorzędny motyw.

Ponieważ do tej pory nie został znaleziony jeszcze dokument, który zawierałby rozkaz fizycznego zniszczenia Polaków (o istnieniu takiego rozkazu wiadomo tylko z zeznań aresztowanych przez NKWD członków OUN i UPA, natomiast w formie pisemnej mógł nie istnieć), nie możemy na razie jednoznacznie stwierdzić, że obraz genezy i przebiegu antypolskiej akcji na Wołyniu jest wyjaśniony do końca. Jednak raporty na temat rezultatów przeprowadzonych przez oddziały UPA antypolskich akcji nie pozostawiają żadnych wątpliwości co do ich celu.

Początkowo działania ukraińskich powstańców były skierowane przeciwko polskim pracownikom administracji niemieckiej, którzy pracowali w służbie ochrony lasów, szlaków komunikacyjnych oraz państwowych gospodarstw rolnych (liegenschaftów). Stopniowo zostały one rozszerzone na polską ludność wiejską, przy czym nie tylko na kolonistów z okresu międzywojennego, ale także na dawniejszą ludność polską. 3 lutego 1943 roku anty-polskie akcje ogarnęły wschodnie powiaty  przedwojennego polskiego województwa Wołyńskiego – Sarny, Kostopol, Równe i Zdołbunów. W czerwcu mordy rozprzestrzeniły się na powiaty Dubno, Łuck, Krzemieniec, w lipcu – na Horochów, Włodzimierz Wołyński i Kowel, a pod koniec sierpnia – na ostatni wołyński powiat – Luboml.

Antypolskie działania UPA wspierane były przez znaczną część miejscowych Ukraińców. Powody tego poparcia powinny być postrzegane, między innymi, w pragnieniu ukraińskich wieśniaków wykorzystania sytuacji i odebrania swoim polskich sąsiadów wraz z ich życiem także ich mienia i ziemi. Na ten cel była ukierunkowana polityka rolna dowództwa UPA – rozdać odebrane Polakom działki pomiędzy chłopów ukraińskich (dekret z 15 sierpnia 1943 r.). Nie ma wątpliwości, że to własnie wspieranie UPA przez ukraińską ludność cywilną, uzbrojoną w kosy, widły, siekiery, noże, nadało mordom na Wołyniu masowy i szczególnie okrutny charakter. Ponadto wydarzenia te odbywały się w warunkach kompletnego bałaganu, co sprzyjało ujawnieniu się najgorszych ludzkich instynktów i stworzyło możliwości  dla dobrego samopoczucia różnego rodzaju szumowin.

Od drugiego kwartału 1943 roku mordy na Polakach na Wołyniu rzeczywiście nabierają masowego charakteru. W tym czasie, banderowska UPA przejąła kontrolę nad zbrojnymi formacjami swoich przeciwników politycznych, zwłaszcza jednostek UPA („Poleskiej Siczy”) Tarasa Bulby-Borowcia, które od końca 1942 r. działały na terenie powiatów Sarny i Kostopol, a także oddziałw OUN (Melnyka). W połowie 1943 r. siły UPA liczyły co najmniej 10-12 tysięcy bojowników.

Ale daleko nie wszyscy, nawet w Centralnym Prowodzie OUN (B), nie wspominając już o politycznych przeciwnikach  banderowców, podzielali pogląd o konieczności „oczyszczenia ukraińskiego terytorium z polskiej obecności” (wśród nich – ówczesny faktyczny szef Centralnego Prowodu Mykoła Lebed’ i Mykoła Stepaniak). Dopiero w sierpniu 1943 roku na III Nadzwyczajnym Zborze OUN antypolskie działania na Wołyniu otrzymały aprobatę nowego kierownika Centralnego Prowodu OUN (B) Roman Szuchewycza – a później została dana sankcja na ich przeprowadzenie na terytorium Galicji Wschodniej.

Szczególnie ostro przeciwko antypolskim działaniom banderowców wystapił T. Bulba-Boroweć. Zwrócił się z listem otwartym do członków Centralnego Prowodu, w którym powiedział:

„Już w trakcie rozmów, zamiast prowadzić akcję zgodnie ze wspólnie wytyczoną linią, oddziały wojskowe OUN pod nazwą UPA oraz rzekomo z rozkazu Bulby zaczęły niszczyć w haniebny sposób polską ludność cywilną oraz inne mniejszości narodowe… Czy prawdziwy rewolucjonista-państwowiec może podporządkowywać się kierownictwu partii, która rozpoczyna budowę państwa od rzezi mniejszości narodowych i bezsensownego palenia ich osiedli? Ukraina ma groźniejszych wrogów niż Polacy. Każde dziecko wie, że zniszczenie kilkuset Polaków w niektórych obwodach nie zlikwiduje polskiego zagrożenia dla Ukrainy. Polski naród mimo wszystko istnieje, i jak długo będzie on przebywał w tej samej niewoli co my, tak długo siłą okoliczności on nie będzie naszym wrogiem, lecz sojusznikiem”.

O sposobie eksterminacji polskiej ludności cywilnej świadczą liczne raporty referentów wykonawczych Służby Bezpieczeństwa OUN (B) znajdujące się w Centralnym Archiwum Państwowym Wyższych Organów Władzy i Rządu Ukrainy w Kijowie, w Państwowym Archiwum Równieńskiego Obwodu i w innych. Zacytuję niektóre z nich:

„Otrzymałem rozkaz, aby zniszczyć dwa folwarki Górkę Połonkę i Horodyszcze… Bez żadnego strzału wchodzimy w środek folwarku. Spod stajni pada strzał wartownika. W odpowiedzi huknęły nasze strzały. Rozpoczął się krótki, ale zawzięty  bój. Polacy odstrzeliwują się z murów. Dla lepszej orientacji, skąd bije wróg, podpaliliśmy słomę. Lachy zaczęły uciekać z folwarku. Powstańcy zdobywali budynek za budynkiem. Spod budynków wyciągali Lachów i rżnęli, mówiąc: „To dla was za nasze wsi i rodziny, które paliliście.” Polacy, wijąc się na długich sowieckich bagnetach, błagali: „Na miłość Boga, darujcie nam życie, ja nic nie jestem winny, ja nic nie jestem winna”.  A z tyłu czotowy O., z rozbitą głową, odzywa się: „Nasze dzieci, nasi starcy, czy byli winni, że wy ich wrzucaliście żywcem do ognia?” I robota idzie dalej… Po krótkim boju podpaliliśmy budynki z Lachami, gdzie oni się spalili” . (CDAWOWU, F. 3833, Op. 1, Spr. 112, Ark. 4. Wieści z walk oddziałów UPA za czerwiec-lipiec 1943 r., rejon Łucki).

„… W okresie objętym meldunkiem zlikwidowano 17 polskich rodzin (58 osób)… teren ogólnie oczyszczony. Lachów czystej krwi nie ma. Sprawa małżeństw mieszanych jest rozważana… „(DARO, F. R-30, Op. 2, Spr. 30., Ark. 259. Meldunek referenta wykonawczego SB rejonu Młynów za okres 1.IX-10.IX 1943 r.)

Pełna treść artykułu: 21 maja 2013 r. „Nasze Słowo”.

Ihor Iliuszyn

(tłum. Wiesław Tokarczuk)

ŹRÓDŁO: KRESY.PL

Be Sociable, Share!

    Leave a Reply

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *